Na przygnębienie różnego pochodzenia znalazłam całkiem przyjemne rozwiązanie. Terapia muzyczna? Jak najbardziej to do mnie przemawia! Jak dla mnie pięć "must listen".
#1 Dawid, gdyby to było możliwe wyszłabym za ciebie
Całkiem nowa piosenka "W dobrą stronę"' jest ostatnio moim numerem jeden. Nie ma dnia, w którym nie zapomniałabym włączyć tego męskiego i charyzmatycznego głosu w słuchawkach.
#2 Damska strona mocy
Teledysk do piosenki Natalii Przybysz "Królowa śniegu" zaskakuje nawet samymi zdjęciami. Oczywiście wykonanie jest również rewelacyjnie i nie wyobrażam sobie aby nie natknąć się na tą piosenkę choć raz tej jesieni.
Wykonań tej piosenki jest wiele, nawet słyszałam już wersję śpiewaną na krakowskim rynku. Dean Martin, The Pussycat Dolls, czy Michael Buble? Wszystko zależy od chwili i nastroju.
#4 Gdybym mogła być Laylą...
Ta piosenka już od dawna plącze mi się w głowie i nie może z niej za nic wyjść. Według mnie "Layla" Erica Claptona najlepiej się sprawdza w wersji akustycznej.
#5 Piosenka na totalne przygnębienie
"Come and get it" Johna Newmana już nie raz wyrwała mnie z poczucia, że nic mnie już nie cieszy. Jest coś w tej piosence tak energetycznego, co powoduje nałaładowanie także moich akumulatorów!


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz